Wykluczenie jako nośnik ekstremizmu.

Wykluczenie społeczne imigrantów z krajów muzułmańskich w Europie jest wykorzystywane przez emisariuszy tzw. „Państwa Islamskiego”. Infiltrują oni zubożałe dzielnice europejskich miast, w których mieszkają młodzi bez perspektyw i widoków na sukces. Szukają ich w barach, punktach gastronomicznych. Następnie izolują swoje ofiary od przyjaciół i rodziny. Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji ostrzega, że „islamiści używają technik, które przypominają rozwiązania stosowane w różnych firmach w celu zdobycia możliwie dużej liczby informacji na temat potencjalnych klientów albo bezpośredniego ich werbowania”.

W 2009 r. w Iraku ukazał się „Podręcznik sztuki perfekcyjnej rekrutacji”, który daje liczne wskazówki dla rekrutujących:

  • Całkowicie odizoluj zrekrutowanego od jego otoczenia
  • Spróbuj znaleźć dla swego podopiecznego nowy krąg przyjaciół
  • Zawsze wnikliwie słuchaj i okazuj empatię wobec opisów nieszczęść oraz problemów swych podopiecznych
  • Przywiązuj ich coraz mocniej do siebie
  • Nie zrób nic, aby rekrut stał się podejrzliwy
  • po przywiązaniu do siebie rekruta przedstaw mu „piękno raju oczekującego na wojowników Boga”

Z czasem okazuje się, jak szybko ludzie zwerbowani stają się werbującymi. Wielu ochotników do walki w szeregach ISIS wywodzi się z trzeciego pokolenia imigrantów, mających już obywatelstwo państw europejskich. Podatnymi na nawoływania do zasilania szeregów tzw. „Państwa Islamskiego” okazują się także Europejczycy, którzy niedawno przyjęli islam, poszukują swej tożsamości i miejsca w społeczeństwie. Takie zagubione osoby z łatwością wyszukują salafici, czyli wyznawcy salafizmu – radykalnego nurtu religijnego wewnątrz islamu. Jak przyznał jeden z młodych muzułmanów w Niemczech: „Niemcy nawet za sto lat będą mnie pytali, skąd pochodzę, tylko dlatego, że mam czarne włosy. Kaznodzieje salafizmu dają mi natomiast odpowiedź na pytanie, gdzie przynależę. To znaczy: Jestem muzułmaninem i jako muzułmanin zawsze będziesz dyskryminowany i nigdy nie staniesz się częścią tego społeczeństwa.” O innym zwerbowanym przez ISIS (tym razem Polaku) wiadomo, że „rozpaczliwie poszukiwał on związków rodzinnych, dających poczucie bezpieczeństwa. Poszedłby i ze scjentologami, gdyby do niego zapukali. Z powodu zaburzeń w rozwoju był nieco ograniczony, nie potrafił nawiązać stałych kontaktów, popadał w konflikt z prawem wskutek przestępstw związanych z narkotykami oraz udziałem w bójkach. Przez kilka lat był bezdomny”.  

ISIS daje osobom wykluczonym poczucie opieki i przynależności grupowej. Organizacja i jej przedstawiciele opiekuje się nimi, i stają się oni częścią czegoś ważnego i wspaniałego. Opiekun staje się dla nowo zwerbowanego guru i wzorem, oraz przyjacielem. Ludzie znajdują schronienie przed lękami, brakiem pewności siebie w nowej grupie. Wśród zwerbowanych jest wysoki odsetek młodych ludzi, kobiet i konwertytów. Są to często osoby poszukujące silnych przeżyć grupowych i sensu życia. Marzą o pełnieniu jakiejś roli w społeczeństwie. Francuski znawca islamu – Gilles Kepel – twierdzi, iż „w grupie francuskich dżihadystów, którzy wyruszyli na syryjskie i irackie pola bitew, około dwudziestu pięciu procent to konwertyci, a trzydzieści procent to kobiety.” 

W książce „ISIS. Wewnątrz armii terroru” Micheal Weiss i Hassan Hassan piszą o zwerbowanych w szeregi ISIS, że „większość z nich była przed swoją <<radykalizacją>> osobami wycofanymi ze społeczeństwa, wręcz pasywnymi. Widoczny był jeszcze jeden aspekt rzucający się w oczy: dominujące uczucie przebywania w zamknięciu”.

Zdaniem niemieckiej arabistki Claudii Dantschke zwerbowani konwertyci (ci, co przeszli na islam) odnajdują swoją grupę, która daje poczucie przynależności: „tacy młodzi ludzie rezygnują nagle ze starych przyjaźni i zmieniają dotychczasowy tryb życia. Zaczyna to się już w kręgu rodzinnym, kiedy domagają się, aby spożywać tylko potrawy hallal, a więc bez mięsa wieprzowego. Zdejmują w swoim pokoju wszystkie zdjęcia, na których znajdują się ludzie, ponieważ według rygorystycznych zasad tylko Bóg jest stworzycielem człowieka. Nie świętują też żadnych urodzin, ponieważ adoracja należy się tylko i wyłącznie Bogu. Wstają w nocy na modlitwę. Chcą być idealni. Chcą nagle, z dnia na dzień, spełniać wszystkie rzekome wymogi salafizmu, i to w stu procentach. Jeżeli rodzice także są muzułmanami, to nagle zaczynają być ostro krytykowani.

Inna psycholog, a zarazem psychoanalityk – Asma Guenifi – uważa, że „problem polega na ich zaburzeniach odczuwania. Przejawiają tendencję do paranoi, czują się prześladowani i wierzą, że zarówno oni sami, jaki ich wspólnota, znajdują się w niebezpieczeństwie, więc trzeba się bronić. Zaczynają działać właśnie dlatego, że czują się niechronieni i zagrożeni. Wynika z tego, że swoją własną wewnętrzną przemoc projektują na zewnątrz. Nie mówię tego z przyjemnością, ale salafici to znakomici psycholodzy, którzy wiedzą dokładnie, gdzie uderzyć.”

Jeden ze zwerbowanych do ISIS przyznał, że „oni są jak syreny. Śpiewają ci do ucha dzień w dzień. Nie mogłem nic na to poradzić, słuchałem i w pewnej chwili mnie mieli”.

W artykule „Psychology not Theology: Overcoming ISIS Secret Appeal” Ariel Kruglanski pisze, iż „Tzw. Państwo Islamskie prowadzi tak skuteczną rekrutację nie dlatego, że jego argumenty natury religijnej są tak przekonujące, bo przede wszystkim to działania na płaszczyźnie psychologicznej tworzą ów efekt. Ten wabik opiera się na zaspokajaniu dwóch zasadniczych potrzeb człowieka: dążenia do uzyskania klarownej wizji świata w dzisiejszej, skomplikowanej rzeczywistości oraz poczucia pewności tego, co przyniesie przyszłość.

W jednym z artykułów w „New York Times” – „Ten sam gniew, odmienna ideologia”, autorstwa Katrin Benhold, autorka pisze o „zadziwiającym podobieństwie prawicowego radykalizmu i islamistycznego ekstremizmu. Porównano biografię dwóch młodych ludzi i pokazano wyraźnie, iż przejawy ideologii mają mniejsze znaczenie niż możliwość wyrażenia swojego gniewu, poczucie przynależności oraz możliwość podreperowania chwiejnego <<ja>> poprzez osiągnięcie akceptacji w grupie, która daje siłę.”

W książce „Pokolenie dżihadu” możemy przeczytać wyznania jednego z brytyjskich muzułmanów, zwerbowanego przez ISIS: „wcześniej słuchał muzyki białych, kibicował tej samej drużynie piłkarskiej co jego koledzy ze szkoły, jednak mimo to uczucie <<bycia innym i braku przynależności>> coraz bardziej dominowało w jego życiu. Walka w charakterze wojownika Boga dawała mu poczucie wyższości”. Z kolei szwedzki faszysta wyznał, iż „Moja rasa była moją religią. Wyobrażałem sobie, że z karabinem w ręku wpadam do parlamentu i zabijam wszystkich.” I ekstremiści muzułmańscy, i prawicowi radykałowie zaczynają żyć w skrajnej ascezie: nie stosują używek, prowadzą „czyste życie” zgodne z propagowaną doktryną.

Osoby wykluczone, żyjące na marginesie życia społecznego, wyalienowanie społecznie były zawsze i są podatne na wpływy różnych sekt, ekstremistów i radykałówposzukujących nowych słuchaczy swojej „ideologii”.

     Projekt „Więcej wiedzy, mniej emocji” współfinansowany jest ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich oraz Gminy Miasto Szczecin